Przejdź do głównej zawartości

Dalej od ludzi.

Plażowania na Siboney wyjątkowo nie polecam, chyba, że szum fal Zatoki Karaibskiej komuś wystarcza. My do późnego wieczora zostawiamy wybrzeże i wyruszamy do zagubionej w dżungli plantacji kawy, później ogród botaniczny, delfinarium i muzeum motoryzacji, bo tych ulicznych eksponatów wciąż nam mało. 


Dziś dzień relaksu, spokoju, piękna natury i zapachu kawy. Czego chcieć więcej? Dobry nastrój udzielił się nawet oponom naszego autka i odważnie zapragnęły lepszego bieżnika. No cóż, szybki, drogowy serwis wulkanizacyjny i kolejny homar zniknął z naszych talerzy jeszcze przed północą. Chwilo trwaj!

J. 12.11.2008 r





          

 





    






 




 
  









Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Polskie ślady w WIEDNIU, cz.2

Dziś wyruszamy m.in śladami Jana Franciszka Kulczyckiego w przekonaniu, że mniej Wiedeńczyków pamięta kolejną rocznicę wielkiego zwycięstwa nad Turkami niż pije kawę, bo jak głosi popularne ponoć w Wiedniu powiedzenie koniec świata poznacie po tym, że w Wiedniu zamkną kawiarnie. Postanawiamy więc iść tropem naszego rodaka, który odegrał niebagatelną rolę tak w bitwie z wojskami wezyra Kara Mustafy jak i w rozpowszechnieniu picia kawy w Wiedniu, a tym samym w całej Europie.

Polskie ślady w WIEDNIU, cz. 1

Już nie liczę ile razy mijałam tablicę drogową z napisem Wiedeń, ale wiem, że każdy mój pobyt w tym mieście daje mi mnóstwo radości i okazji do łączenia przyjemnego z pożytecznym. Stolica Austrii jest bardzo dobrze opisana w przewodnikach i wyjątkowo przyjazna dla zwiedzających. Sama wielokrotnie z nich korzystałam, aby dotrzeć do kolejnych miejsc, które pozwalają wciąż na nowo odkrywać to magiczne miasto. 

Polskie ślady w WIEDNIU, cz.4

Poniżej ciąg dalszy mojego zainteresowania polskimi śladami w Wiedniu, bo jest ich tu prawdziwy urodzaj. Popularność Wiednia była ściśle związana z historią Europy. W dobie rozbiorów, na terenie Galicji, panowała swoistego rodzaju moda i fascynacja Wiedniem.